Rodzinny Ogród Działkowy "Pokój" we Wrocławiu

Władze - Oficjalne dokumenty


Odezwa doekologów, ornitologów obrońców fauny i zieleni ws. przyrodniczych konsekwencji ewentualnej likwidacji ogrodów działkowych w obrębie miast.

W Okręgu Wrocławskim PZD znajduje się 227 ogrodów, 223 mają charakter stały, miejski, 4 zaś podmiejski. Okręg Wrocławski liczy 58413 działek. Ponad połowa działek wyposażona jest średnio w 1  budkę lęgową. Daje to łącznie 29206 budek lęgowych dla ptaków. Gdy to pomnożymy przez 4 pisklęta to otrzymamy 116826 osobników. Z tego licząc 70 procentową przeżywalność piskląt w lęgach budkowych, przeżyje ok. 80180 osobników. Szacunek ten, w dużym przybliżeniu nie uwzględnia kilku lęgów w ciągu roku dla mniejszych ptaków. Mimo to liczba ta jest znacząca. Na terenie ogrodów lęgną się nie tylko ptaki pospolite, jest szczególnie dużo gatunków chronionych, których liczba w Polsce stale się zmniejsza. Likwidacja ogrodów w obrębie miast przyczyni się do pogorszenia tego stanu. Już teraz liczba małych ptaków jest alarmująco niska w stosunku do dużych ptaków drapieżnych. Jeśli ten trend się utrzyma, a przyczynią się do niego kolejne likwidacje dużych obszarów ogrodów działkowych, to godłem miast polskich i miasta Wrocławia zostanie w przyszłości zapewne, sroka, gawron lub gołąb.

Gdy ogrody Polskie znikną, a na ich miejsce powstaną skwerki i parki, takie jak obecnie się buduje, ptaki tam nie powrócą w takiej ilości w jakiej występują na ogrodach. W tradycyjnych parkach nie znajdą wystarczająco pokarmu, który dają im ogrody. Ta populacja ptaków wyginie, a winą za to będą obarczeni ci, którzy przyczynili się do likwidacji ogrodów. Władze miast w całej Polsce staną się mordercami populacji tych pięknych i rzadkich ptaków, o które działkowcy zabiegali przez wiele lat. Weźmy pod uwagę bażanty, czy też inne zwierzęta, np. zające, które w czasie zimy w ogrodach mają bezpieczną ostoję.

Według teorii rządzących w wyniku likwidacji ogrodów nic się nie stanie. Mylą się, gdyż populacja ozdobnych i pięknych ptaków znacznie się zmniejszy. Z kolei pszczoła murarka, która od wielu lat była w zaniku, została odbudowana dzięki ekologicznej działalności działkowców i akcjom podejmowanym przez nich, aby zapewnić tym pszczołom miejsca do rozrodu. Likwidacja ogrodów znów zagrozi temu rodzimemu gatunkowi, podobnie jak licznym na działkach rzadkim gatunkom motyli, między innymi polskiego „kolibra” - motyla zawisaka o pięknej nazwie furczok gołąbek. Często na naszych ogrodach spotyka się i salamandrę plamistą. Jaki to piękny gatunek!  Oto ptaki, których populacja może drastycznie spaść w wyniku likwidacji ogrodów działkowych: gąsiorek, czyż, sikorka modra, sikorka bogatka, sikorka uboga, kos, kowalik, dzwoniec, szpak, skowronek, skowronek polny, strzyżyk, mazurki, wróble, rzadko spotykany rudzik, ale na ogrodach licznie występuje, zimą grubodziób i szczygieł. Dzikie gołębie grzywacz, turkawka i sierpówka, kukułka, bażanty i wiele innych ptaków, których nie będę wymieniał. Salamandra plamista, pszczoła murarka i jej odwieczny wróg pszczoła kukułka, a także nietoperze. Na mojej działce o powierzchni 420 m² mam 6 szt. budek lęgowych wszystkie zamieszkałe, 2 budki przez rudzika, mazurka, 1 przez kosa lub szpaka, w zależności od roku, 1 przez sikorę bogatkę. Jak widać zagęszczenie budek nie przeszkadza w lęgu różnych gatunków. Na to czekałem wiele lat. Jeżeli ptak czuje się bezpiecznie to i w kapeluszu zbuduje gniazdo.

Gdzie jesteście obrońcy Rospudy wielce kochający przyrodę, że na waszych oczach szykuje się zagłada ogrodów, w których populacja ptaków i licznej innej fauny zostanie zgładzona przez decyzje polityczne i apetyty deweloperów. W naszych miastach jest jeszcze dużo wolnych terenów i dziur po zniszczeniach wojennych. Dlaczego likwiduje się ogrody pod osiedla na peryferiach miast. Wiele z nich znajduje się na ścieżkach ekologicznych wielu gatunków zwierząt, stanowią one ważny element w ciągłości ekosystemów w miastach. Buduje się tam tylko betonowe osiedla, bezsensownie rozcinając te połączenia. Nie buduje się, co więcej nawet nie planuje się sensownego miejsca w tym systemie pod nowe ogrody, dla mieszkańców nowych osiedli, lub choćby po to, by przenieść w nowe, lepsze miejsca stare ogrody, które przeszkadzają wielkiej polityce i kapitałowi w rozszerzaniu tkanki miejskiej. Zapotrzebowanie na działki nadal jest w naszym społeczeństwie duże, najlepszym dowodem są podania o przydział działek składane przez rzesze młodych ludzi, zasiedlających nowe osiedla budowane w sąsiedztwie ogrodów działkowych. Likwidacja tych ogrodów tylko pogorszy obecny stan przyrody w miastach, a co za tym idzie także i mikroklimat. O ile stanie się ona uboższa. Dlaczego planiści nie uwzględniają nowych miejsc pod ogrody, by zachować w społeczeństwie wrażliwość na piękno przyrody w miastach. Odpowiedź jest prosta, takie jest zamówienie polityczne władz, chcących jak najwięcej zarobić na sprzedaży gruntów deweloperom. Budowa mieszkań schodzi na drugi plan. My działkowcy nie możemy się przebić z naszymi postulatami, jesteśmy ignorowani i wykluczani ze społeczeństwa przez władze lokalne. Dlaczego w naszym kraju wszystko robi się na odwrót? Liczymy, że w środowisku Ekologów znajdziemy wsparcie w ochronie fauny, która zginie wraz z ogrodami miejskimi, z których w różnym wymiarze korzystają dziesiątki tysięcy rodzin, a także i pozostali mieszkańcy miast ciesząc się na co dzień śpiewem ptaków, których niedługo może zabraknąć.

Prezes ROD im. Pokój
Instruktor Krajowy SSI
Tadeusz Netczuk

Społeczni Instruktorzy Ogrodowi ROD im. Pokój.